11/11/2009 23:22:14
IV.
Ejj no, mam dość wszystkiego, co tu jest. Mam dość. Zmieniam login, bo jak tylko tu wchodzę, z głowy ulatuje mi wszystko, co chciałam napisać. Poza tym, i tak nie żal mi tego, co zostawiam. Pojebane, psychodeliczne, dziecinne bzdury.
ADIEU!
komentarzy 0 ||
Komentuj
18/10/2008 14:19:18
III. Czas.
Drugi miesiąc szkoły, a ja już czuje się wyprana ze wszelakich chęci do czegokolwiek. Chodzę nerwowa i krzyczę na bogu ducha winnych ludzi (no dobra, czasem są winni... ale rzadko).
Chyba czas ździebko wyluzować. Idzie zima, senny letarg i świat pod pierzyną. Moje zmysły powoli zaczynają dostrzegać te delikatne objawy Lodowej Pani skradającej się chyłkiem za naszymi plecami. Czy kocham zimę? Oczywiście. A kto nie kocha spokojnego, białego krajobrazu, zupełnego wyciszenia i parującego kubka kakao, gdy siedzi się w oknie, a za nim śnieżyca?
A na razie jesień skrzy się złotem na drzewach. Delikatne, brązowe smugi wymieszane z - już prawie zapomnianą - letnią zielenią.
Powoli zaczyna się już świąteczna nagonka, choćby na portalach z tapetami, chociaż daleko nam jeszcze do grudniowego ścisku. To ma w sobie jakiś urok, te przepychanki w poszukiwaniu idealnego, chociaż każdy dobrze wie, że to iluzja wmówiona przez jarzące się z daleka slogany. Dlaczego media myślą, że szum zrobiony wokół jest wprost proporcjonalny do zarobionych na nim pieniędzy? I tak każdy chodzi tam, gdzie ma bliżej.
Ale nieważne, do grudnia jeszcze daleko. Na razie trzeba przebić się przez mokrą, szarozłotą jesień, a potem przez klej na ulicach i dopiero wtedy będziemy mogli wytarzać się w białym puchu.
Mam ochotę pójść jeszcze na rower i mam nadzieję, że zdążę, bo nie mam go w mieście. Chciałabym zobaczyć Ińsko w pełnym rozkwicie jesiennych barw. Może jeszcze uda mi się wybrać na ostatnią, magiczną przejażdżkę po moich ścieżynkach...?
A jak na razie, zjazd na ziemię. Czas zabrać się na ćwiczenia z angielskiego...!
komentarzy 1 ||
Komentuj
19/09/2008 19:44:46
II. Początek
No więc jest już, a ja w nim.
Liceum... Brzmi z deka przerażająco, nie sądzicie?
Zawsze myślałam o licealistach: dojrzali, dorośli. Siedzą i się uczą, prawie studenci. Poważni. Chyba nic bardziej mylnego...
Trafiłam do LOzOI i całkiem mi z tym dobrze, ba, dumna z siebie jestem bardzo - wysoki poziom i otwarci, ciekawi ludzie. Świetnie było poznawać i integrować się z nieznajomymi, którzy potem nagle stają się znajomymi, a na końcu nie wyobrażasz sobie codzienności bez jakiejś Kasi czy Basi. Proces poznawczy to niesamowite chwile.
I jest już trzeci tydzień nowej szkoły, który zleciał niezwykle szybko, jak zmiana nienawiści w miłość na
blogaskowych opkach o Hermionie i Malfoyu. Zdążyłam załapać już trochę ocen - w większości dobrych, mam nadzieję na kontynuację tego stanu - i... zachorować. Tak właśnie, siedzę od dwóch dni w domu i cierpię przez nieznośny ból zatok i zwichnięcie błędnika. Aha, i zdążyłam już pokłócić się z niektórymi "Basiami i Kasiami". Ale jak to ja, przecież u mnie nigdy nie może być tak, jak
bym chciała powinno być. A potem nie potrafię wyznać jeszcze, o co mi chodzi...
Obłuda i kłamstwo, a ja siedzę na samym środku, uśmiecham się jak kretyn i udaję, że nic się nie dzieje.
Świat jest straszny.
komentarzy 2 ||
Komentuj
29/08/2008 01:53:23
I. Zmiany.
Nie ukrywam, że bolało. Byłam do myloga bardzo przywiązana, ale... no cóż, stało się. Mylog.pl olał wszystkich blogowiczów i zrobił sobie wieczną przerwę techniczną. "Trudno" - pomyślałam sobie. - "Trzeba poszukać nowego lokum" - i z ciężkim sercem opuściłam
livela.mylog.pl oraz inne moje blogi na tym serwisie.
"Wjo" kojarzy się carle ze skrótem "Wszyscy Jesteśmy Obłąkani", nie ukrywam, że coś w tym jest. Nie żalę się na zmianę serwera, minęło kilka dni i nawet zaczęło mi się to podobać. Przynajmniej teraz mam wszystkie opowiadania pod jednym hasłem na jednym koncie, co niezwykle mi odpowiada.
Przeprowadzka trwa, chandra mnie powoli opuszcza. Czego chcieć więcej?
Kiedy wreszcie się odważyłam rzucić na
mirriel rękawicę, to przyjęła ją osoba, która olała pojedynek. Wygrałam walkowerem. Nie lubię łatwych zwycięstw. Cholera jasna, co mi z tego, że mam na profilu przy "Wygranych" to głupie jeden, skoro nawet nie wiem, czy mój tekst był dobry? Grau!
Nie wiem, może to PMS, może późna pora, ale chyba zgłoszę się do następnego pojedynku.
Zaraz, dzisiaj walnęłam głową w futrynę. To pewnie to.
No, nieważne. Kończę już moje wywody nad zimnym kisielem (a właściwie miską po kisielu, bo kisielu już nie ma) i idę zrobić sobie herbatę.
Poziomkową.
komentarzy 1 ||
Komentuj