Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
18/10/2008 14:19:18
III. Czas.
Drugi miesiąc szkoły, a ja już czuje się wyprana ze wszelakich chęci do czegokolwiek. Chodzę nerwowa i krzyczę na bogu ducha winnych ludzi (no dobra, czasem są winni... ale rzadko).
Chyba czas ździebko wyluzować. Idzie zima, senny letarg i świat pod pierzyną. Moje zmysły powoli zaczynają dostrzegać te delikatne objawy Lodowej Pani skradającej się chyłkiem za naszymi plecami. Czy kocham zimę? Oczywiście. A kto nie kocha spokojnego, białego krajobrazu, zupełnego wyciszenia i parującego kubka kakao, gdy siedzi się w oknie, a za nim śnieżyca?
A na razie jesień skrzy się złotem na drzewach. Delikatne, brązowe smugi wymieszane z - już prawie zapomnianą - letnią zielenią.
Powoli zaczyna się już świąteczna nagonka, choćby na portalach z tapetami, chociaż daleko nam jeszcze do grudniowego ścisku. To ma w sobie jakiś urok, te przepychanki w poszukiwaniu idealnego, chociaż każdy dobrze wie, że to iluzja wmówiona przez jarzące się z daleka slogany. Dlaczego media myślą, że szum zrobiony wokół jest wprost proporcjonalny do zarobionych na nim pieniędzy? I tak każdy chodzi tam, gdzie ma bliżej.
Ale nieważne, do grudnia jeszcze daleko. Na razie trzeba przebić się przez mokrą, szarozłotą jesień, a potem przez klej na ulicach i dopiero wtedy będziemy mogli wytarzać się w białym puchu.
Mam ochotę pójść jeszcze na rower i mam nadzieję, że zdążę, bo nie mam go w mieście. Chciałabym zobaczyć Ińsko w pełnym rozkwicie jesiennych barw. Może jeszcze uda mi się wybrać na ostatnią, magiczną przejażdżkę po moich ścieżynkach...?
A jak na razie, zjazd na ziemię. Czas zabrać się na ćwiczenia z angielskiego...!
Powrót ||
Komentuj
kić || 28/10/2008 12:12:45
Masz rację, jednak święta mają w sobie magię, której nie można zvetować. Podobały mi się twoje porównywania. Musisz być dobra z Polaka. :D
|| brak www || IP: 83.26.16.160